Jesteś ogrodem! Czyli opowieść o tym, jak wypracować nowe wzorce.

Poprawa wszystkich aspektów życia, leży w uporządkowaniu relacji z samym sobą. Wymieniając nasz wewnętrzny “filtr” (poprzez pozbywanie się starych wzorców i zastępowanie je nowymi) patrzymy na życie z zupełnie innej perspektywy. Musimy niejako wrócić do punktu wyjścia, bo przecież urodziliśmy się z wewnętrznym filtrem idealnym. Został on zalany matrixową rzeczywistością i w mgnieniu oka przestał sprawnie działać. Indoktrynalna papka, jaką od lat jesteśmy karmieni, jest tak samo toksyczna, jak jedzenie, które przyszło nam jeść. Przepoczwarzamy się ze szczęśliwych twórców, w nieszczęśliwe twory. Zaczynamy wierzyć, że cierpienie jest ok. Myślimy, że cierpienie jest cnotą, za którą czeka nas raj po śmierci. Pełni toksyn w ciele fizycznym jak i energetycznym (emocje), zupełnie przegapiamy to, że raj dzieje się TERAZ.

Smutek wyryty na twarzach mas jest ok. Lubimy łączyć się w bólu, wierząc w to, że to szlachetne. Z kolei radosny, ciekawy życia człowiek jest zjawiskiem, które budzi nas zazdrość. Robimy z niego osobę chorą psychicznie, albo najzwyczajniej w świecie nazywamy go infantylnym głupkiem vel idiotą. Wtedy dostępujemy ulgi, bo nagle pojawia się powód, dlaczego nie jesteśmy tacy jak on. Mamy wymówkę, by dalej się smucić. “Dorośli ludzie są przecież poważni i smucą się. Taka jest dorosłość i taf lajf w realu”…

Skoro myśli kształtują rzeczywistość, a większość ludzi na tej planecie przejawia model wyżej wyartykułowany, jak świat ma nie przypominać piekła, skoro wszystkie nasze “piekielne mikroświaty” łączą się w jeden smutny MATRIX ? To piekło sami sobie tworzymy, nie dostrzegając raju, jakim jest…natura. Świadomie ją niszczymy, a w zasadzie nieświadomie, bo udajemy ślepców i ignorantów wobec rzeczy na prawdę istotnych. Czymże jest Twoja kawa w jednorazówce, wobec zmian klimatycznych, które opakowania czyniły i czynią przez ostatnie dekady ? Sama wciąż się tego uczę.

Nie mając odpowiednio ukształtowanej relacji z naszym “ja”, wchodzimy do przysłowiowej klatki z lwem. Mówiąc klatka z lwem, mam na myśli społeczeństwo, rządy i ustalony w nim system, który niczym domino, zaczął zalewać nas kłamstwem i cierpieniem. Wmówiono nam, że nie zasługujemy dosłownie na nic. Np. syndrom biedy czy syndrom przeżywanie “piekła” na ziemi za obiecany raj po śmierci, są bardzo popularnymi schematami myślowymi w Polsce. Sama tkwiłam w kajdanach owych blokad i przyznaje, łatwo z nich wyjść nie jest. Cały czas ćwiczę uważność i dostrzegam, kiedy blokada zaczyna się uaktywniać, by zniszczyć ją w zarodku. Całkowite pozbycie się bodźców, które powodują przykre stany emocjonalne, musiałoby wiązać się z mieszkaniem w szałasie, umiejscowionym w środku lasu, najlepiej poza miastem. Życie w społeczeństwie, które niejako jest skażone światopoglądowo, będzie cię prowokowało do wikłania się w trudne emocje, nie ma co się oszukiwać. Nałóg utożsamiania się ze zdaniem otoczenia, jest tak samo groźny, jak każdy inny, i brak odporności czy silnej wiary w siebie, może spowodować, że te ciemne energie się do nas “przyssą”.

Co więc robić i czy jest dla ciebie i mnie nadzieja ?

Otóż sama świadomość tego, że posiadamy blokadę, już ją niszczy, dlatego tak ważna jest obecność i czujność w “tu i teraz”. Praca z systemem wartości i przekonań oraz oczy szeroko otwarte na zdarzenia, które mają miejsce w naszym życiu, to największy wróg blokad ! Dobieranie otoczenia o podobnym systemie wartości, także tworzy naszą tarczę ochronną, gdyż masz “swoich” ludzi, stojących za tobą murem. Z pomocą także przychodzi tu moja ulubiona metafora człowieka jako ogrodu.

Wyobraź sobie człowieka i jego wartości jako ogród.

Będąc małymi dziećmi, nasz ogród kształtują rodzice. Sadzą określone gatunki roślin, wydzielają odpowiednią przestrzeń, podlewają, albo i nie. W każdym razie, tworzą kształt, koloryt, zapach i urodzaj naszego ogrodu. W wieku nastoletnim, zyskujemy większą świadomość i zdolność do samodzielnego sadzenia kwiatów. Jeśli mamy to szczęście i nasza ziemia jest żyzna, kwiaty rosną jak szalone, a my z chęcią o nie dbamy, sadząc coraz to nowe roślinki, przebierając w rodzajach nasion, mając świadomość tego, że każdy wybór jest na wyciągnięcie naszych rąk.

Jeśli jednak nasza ziemia nie jest szczególnie urodzajna, a gatunki kwiatów nie grzeszą ilością, przyzwyczajamy się do tego stanu posiadania, tworząc nasz stan wzorcowy. Z kolei widząc cudze ogrody, poznajemy nieznane dotąd rodzaje kwiatów i zaczynamy czuć niesprawiedliwość. Ta emocja tak bardzo przysłania nam szansę na zgromadzenie owych gatunków, że zostajemy rozgoryczeni i smutni, nie wierząc, że sami także możemy nasz ogród zaczarować. Przyklejamy sobie łatkę niedostatku, myśląc, że skoro tak zaczęliśmy, tak też skończymy. Rodzą się w nas myśli, że nie jesteśmy godni tych pięknych kwiatów, które inni mają w ogrodach. Przekonanie, że skoro nie wychowaliśmy się w ogrodzie pełnym magnolii,  są nikłe szanse na wyhodowanie pokaźnego drzewa na naszej “marnej glebie”. Mimo, że nasz ogród nam się nie podoba, nie wierzymy w to, że damy radę go zmienić. Przytłacza nas myśl, że życie na starcie tak ubogo wyposażyło nas w kwiaty. Wchodzimy w dyskusję z Bogiem, zadając sobie pytanie “czemu ja? Jaka jest sprawiedliwość na tym świecie?”. Tymczasem, powiem ci (nieskromnie mówiąc) bardzo mądrą i uwalniającą rzecz:

Nie baw się w Boga. Wszechświat widzi wszystko i nie tobie oceniać to, czy dostałaś sprawiedliwie taki czy inny start. Pogódź się z tym co masz, bo prawdopodobnie jest to twój rachunek za poprzednie wcielenia. Obecne życie jest sumą przerobionych lekcji, i tych, które dopiero czekają na nasze zrozumienie. Jeśli jeszcze nie wiesz, że życie to jedna wielka akademia, której kluczem jest uważność- przypomnij sobie, jak wiele nauczyłaś się z pozornie beznadziejnych sytuacji. Praca w “tu i teraz” wyciąga cię z koła karmy.

Zadając sobie pytanie “czemu ty”, na które nie znajdziesz ot tak odpowiedzi, pogłębiasz swój emocjonalny dół, jeszcze bardziej utrudniając sobie wyjście z niego. Marnujesz swój wydatek energetyczny, nie wiedząc, że odpowiedź na to pytanie przyjdzie sama w odpowiednim czasie. Szukanie odpowiedzi rodzi się podczas procesu twórczego, jakim jest kreowanie Twojego ogrodu. To jasne, że zaprzątasz sobie głowę, chcąc zrozumieć przyczynę swojego losu, jednak zrozumiesz ją wówczas, jak spojrzysz na nią z perspektywy nowej osoby. Nowy ogród, wniesie w Ciebie nowe życie, nową perspektywę, która otworzy wrota do tajemnicy Twojego istnienia.

Jak stworzyć nowy ogród ?

Po pierwsze, jeśli Twoja ziemia nie jest zbyt żyzna, musisz nadać jej odpowiednie pierwiastki, które wpłyną na urodzaj Twojego ogrodu. Wola życia tkwi w fundamentalnych pierwiastkach, którymi nasycona jest ziemia. Jeśli więc chcesz zacząć działać, zapraw ziemię odpowiednią mieszanką :

  • wiary w to, że zasługujesz na wszystko, co najlepsze
  • wiary w to, że wszystko dzieje się dokładnie tak, jak ma być
  • każde wydarzenie w Twoim życiu ma swój sens i lekcję, z której masz wyciągnąć mądrość

Jak widzisz, kreowanie ogrodu rozpoczyna się od użyźniania gleby, co wiąże się z twórczą pracą w “tu i teraz” i treningiem fokusu myślowego na wyżej wymienionych “pierwiastkach”- elementach żyznej gleby. Myśląc o sobie dobrze, podsypujesz ziemię cennymi pierwiastkami, a tkwiąc w starych wzorcach myślowych, zatruwasz swą glebę. Rozpoznasz sama, kiedy Twoja ziemia będzie odpowiednio nasycona dobrymi myślami- pierwiastkami, i wtedy rozpoczniesz proces sadzenia kwiatów. Ogrodnictwo to także sport, a jak każda dyscyplina- wymaga treningu, by osiągnąć w niej mistrzostwo. Traktuj mózg i podświadomość jak mięsień, który musi zrobić wystarczającą ilość powtórzeń, by udźwignąć z dumą nowy schemat działania.

Twoja Kaya Wege Wróżka

 

2 Replies to “Jesteś ogrodem! Czyli opowieść o tym, jak wypracować nowe wzorce.”

  1. Niesamowity tekst! Super przyrównanie człowieka do ogrodu- daje do myślenia. Kaya inspirujesz <3

    1. kajkawygrywajka says: Odpowiedz

      Cieszę się bardzo ! Buziaki <3

Dodaj komentarz