Ignorancja i moje 5 sposobów na “ślepotę” w Matrixie

Ignorancja jest tak samo problematycznym zjawiskiem co ego. Z jednej strony jest niezbędnym, niezwykle pomocnym narzędziem, z drugiej jednak zamyka oczy na rzeczy ważne, wręcz najważniejsze. Ego potrzebujemy do pracy twórczej, współistnienia z materią, tworzenia relacji międzyludzkich, podejmowania życiowych wyborów, kalkulacji zarobkowych etc. Nigdy nie negowałam posiadania tegoż narzędzia, lecz to co mi się nie podoba, to brak zrozumienia jak prawidłowo z niego korzystać. Tzn kiedy odpuścić sobie przycisk “EGO” na życiowej konsoli. Od razu przypomina mi się pewien letni, działkowy wieczór, circa 8 lat temu, jak pierwszy raz miałam w rękach pada do PS’a i grałam, a raczej napieprzałam w guziczki, nie wiedząc, który do czego. Jakimś cudem wygrywałam, ale finalnie sukces mnie nie cieszył, bo “nie paniemajet” at all.

Co mogło być przyczyną mojego braku entuzjazmu ?

Nie wynik, lecz gra sama w sobie jest przyjemnością i każdy koneser konsol Ci to powie. Tłumaczyłoby to powód, dla którego przesiadują oni godzinami przed LSD. Tfu… LCD 🙂 I mean… ekranami. Wynik jako cel jest ponętny, ale nie jest główną przyczyną ich hobby. Gierka ! Proces ! Uczestnictwo w akcji ! To jest coś. Baa, a jak dobrze kumasz zasady to płyniesz na fali i jesteś jak zawodowiec. Jesteś gość.

Brzmi znajomo ? “Ciesz się procesem, bądź tu i teraz, cel zawsze przyjdzie w odpowiedzi na Twoje starania” Bla bla bla. Dlaczego umiemy wejść całym sobą w grę, a w życiu jesteśmy jacyś tacy nieobecni ? Powiem Ci Halinka why. Bo na kanapce z butelką w ręce jest bezpieczniej, przyjemniej, na luzie. Masz do zarządzania tylko 5 guziczków… A w życiu ? Ogarniasz cały wachlarz emocji, i to często nie tylko swoich bo podłączasz się pod emocjonalne programy innych ludzi. To jest właśnie karma. Te podłączenia. Nie dość, że trudno Ci znieść rodzinę, to musisz jeszcze sąsiadów, hejterów, psa, i co gorsza- blogerki zero waste ! A po co to ? A na co to komu ? Jakie kurna wieloryby ? Przecież gdzie ja wrzucę te pieczarki na wagę ?

Wracając jednak do ignorancji… Dziękujmy Bogom/Bogu/Uniwersum, że ją mamy, bo bez niej byśmy zapewne sfiksowali ! Przesyt informacją codziennie nas gnoi, doprowadza do szaleństwa… Wyobraź sobie co by było, gdybyśmy ignoranckiej funkcji nie mięli. Albo np. przy nauce. Jakbyś nie mogła ignorować jednej myśli, nie nauczyłabyś się drugiej ! Wysuwa nam się pewien wniosek… Otóż ignorancja to inaczej sztuka wyboru ! Każdy z nas coś ignoruje, by móc obrać swój “interes”. Teraz pojawia się jednak problem “dobrego” wyboru. “Dobre” to jest pojęcie mocno subiektywne. Ktoś zignoruje czarne kozaczki i wybierze różowe, bo podobno neony w modzie. Jednakże licząc się z tym, że żyjemy na jednej planecie, istnieją pewne uniwersalnie dobre wybory, które każdy obywatel Planety Ziemia powinien respektować. Tak jak w kinie- nie rzucasz śmieci pod siebie, tak na Ziemi powinnaś ograniczyć ich zużywanie. Inaczej jesteś świnia i już.

NIESTETY…

Edukacja w tym temacie jest ZEROWA. To wstyd, że uczą nas o tym co było parę wieków temu, który król miał krótki łokieć, a który był impotentem… Cholera, liczyć też nas źle nauczyli, bo jeśli na prawdę umiesz liczyć to licz na siebie. Nie łódź się, że państwo/rządy/szkoła/matrix Cię wyedukuje w sprawie dbałości o planetę. To nie jest w ich interesie. Ma być szybko, tanio, dużo i słabej jakości. Tak jak żarcie w szpitalach- mdłe, bezbarwne, zerowartościowe, rozgotowane, zupełnie nieprzemyślane. Dalej chcesz być pod opieką państwa ? Czy jednak zrobisz krok naprzód, jako wolnomyślący obywatel ? Wracając do ignorancji, masz szansę właśnie wykazać się “dobrym” wyborem, który w tym przypadku jest obiektywny, bo walczy o przetrwanie naszej planety. Wszyscy trąbią o tym, że trzeba być bio eko sreko, ale nie wiemy jak ! Oto moja lista 5 kroków:

  1. Po pierwsze, akceptacja. Bez tego nie ruszysz i dalej będziesz mydliła sobie oczy, że wszystko jest ok. Zaakceptuj fakt, że jest kurna nienajlepiej (w kwestii planety, wagi, zdrowia, związku etc.). Wypisz wszystko to, co Ci ciążyło/ ciąży od lat. Wszystko to, co wstrząsnęło Tobą, lecz nie podjęłaś żadnych kroków by to zmienić. Możesz się nieźle zdenerwować… a)kto lubi porządki ? b)oczyszczenie to nic innego jak łzy, wraz z którymi wypływają metaforyczne plastikowe śmieci z głębi Twojego Oceanu Duszy…Łzy= emocje. Popłynęłam, co ?
  2. Po drugie- plan. Jak już wykopiesz swoje śmieci z głębin Oceanu Duszy, wypiszesz je na kartce i doprowadzisz do oficjalnej akceptacji… Możesz sobie pogratulować ! Twoje sumienie już ogarnia temat i tak łatwo się nie wymiga. A jak wymiga- problem będzie męczył Cię jak powracający koszmar, proszący się o uwagę. Z pomocą jednak przychodzi prosty plan, najlepiej bazujący na “baby steps”, co by się kandydatka na eko blogerkę nie zniechęciła. Zaplanuj dokładnie co zrobisz w tym tygodniu, aby było lepiej. Nawet nie wiesz jak wielkim problemem są małe torby plastikowe, w których kupujesz owoce i warzywa. Zainwestuj w woreczki albo kup w lumpie koszulki za 3 ziko. Wypierz. Potnij w duże kwadraty i zawijaj owoce, zaklejając pakunek plasterkiem z wagi. Prościej być nie może. Dieta ? Stosujesz określone pory posiłków ? Postanów sobie, że od 18 nie będziesz nic jadła, a poić się będziesz do woli naparem imbirowym z kapką miodku i cytrynką, a co. Na dobry początek 🙂
  3. Plan już masz, ale co jeśli podstępne ego mówi Ci ” a po co, a na co to komu? Weź odpuść, i tak masz dużo pracy”… Wtedy moja droga masz do czynienia ze złodziejem nr 1. Nie dość, że odwlekając Cię od pomysłu zmiany na lepsze, kradnie Twoją uwagę, a co za tym idzie energię, kradnie Twój czas, Twoją motywację i Twoje przyszłe lepsze życie. Jak już sobie uświadomisz jaki to jest podstępny diabollo, nie tak łatwo z Tobą wygra. Inwestując swój czas w akceptację, planowanie i próbę podjęcia akcji, wielką stratą jest zejście na stronę “złego” i pozwolenie mu na zmanipulowanie się jak młody pelikan, z całym szacunkiem do pelikanów. Prześmiewczo obserwuj numery ego i nie daj się zwieść. Z fascynacją wręcz traktuj fakt, że kiedyś “on”, ten potwór, ta ciemna strona ego, z łatwością mógł Cię zwieść z planu. To jest właśnie moment przebudzenia. Widzisz więcej, kumasz schematy i zaczynasz poznawać swoją instrukcję obsługi. Nie działasz już mechanicznie, ale się sobie przyglądasz. Stajesz się <dźwięk organów> ŚWIADOMYM OBSERWATOREM. Zapraszasz świadomość do swojego stołu. Eureka !
  4. To był przełomowy wieczorek zapoznawczy ze świadomością, a przy tym bolesny strzał wizerunkowy, bo Halina, byłaś bankrutem ! Przez tyle lat mimo snucia planów(=inwestycji) byłaś na minusie !!! Teraz pewnie czujesz się jak mason, który przeszedł inicjację w studni i wskoczył na kolejny level wtajemniczenia… hehe. Nic podobnego. Nie jesteś wyżej. Jesteś głębiej. Zmierzasz ku centrum, ku sobie, jesteś bliżej siebie i swoich prawdziwych pragnień. Od teraz wszystko się zmieni, bo będziesz obserwatorem, który nie działa mechanicznie. Każdy Twój ruch jest na medytacyjne, stuprocentowe tu i teraz. Inwestujesz ten moment w lepszą przyszłość całej ludzkości, bo… szczęśliwa Ty= kolejny jasny promyk na naszej planecie. Wszyscy jesteśmy połączeni, więc Twoja energia wpływa na wszystko wokół, nawet na leżący kamień. Działaj więc ze środka, z wewnątrz, z serca ! Nie bądź powierzchowna. Niech każda Twoja decyzja bierze się z akceptacji “ujowizny” świata doczesnego, która zmobilizuje Cię do skonstruowania planu i podjęcia mikro stepu. Zrób ze swej decyzji rytuał. Skorzystaj z mojej planszy i planuj. Magiczne życie to szczęśliwe życie, bo masz miejsce na dostrzeganie piękna pośród tych plastikowych wysp na oceanie, bo wiesz, że robisz wszystko co w Twojej mocy by temu zapobiec. Czyste sumienie to czysta ty. Jak łza. Bez plastikowych śmieci.
  5. Krok piąty to… Załóż bloga i edukuj. Jeśli z blogosfery wykluje się tyle blogerek zero waste co tych modowych, to mam nadzieję, że fejm na niekorzystanie z torebek plastikowych będzie wprostproporcjonalnie duży do tego, który wylansował noszenie torebek gucci. Nie obrażając nikogo, sama kocham modę… Liczę na to, że wraz z erą kobiet nastała też era świadomych eko mądrych ludzi ! Nie zaśmiecaj umysłu i swojej planety. Bądź ignorantem wobec spraw mało istotnych. Edukuj się człowieku. Poszukuj. Idź tropem dobra uniwersalnego. To jest pewniak.

Peace & Love !

Kaya

2 Replies to “Ignorancja i moje 5 sposobów na “ślepotę” w Matrixie”

  1. Kaya, superwartościowy post, baaardzo mi się podobał i przypomniał o pewnych ważnych w życiu rzeczach, nie mam nic więcej do dodania;) dzięki!

    1. kajkawygrywajka says: Odpowiedz

      Dziękuję za wiadomość <333

Dodaj komentarz