Emocjonalny sajgon- dlaczego mamy z nim odwieczny problem ?

Zrozumienie i obsługa emocji to clue życiowego padołu. Bałagan w emocjach to bałagan w życiu, a z kolei większość z nas porządków raczej nie lubi. Od samego startu, energia “porządkowania” powinna nam towarzyszyć, kiedy to zdecydowaliśmy się podjąć akcję “ogar życia”. Ale… jak masz do jasnej ciasnej wziąć tę energię za rękę, skoro chaos z porządkiem dzieli przepaść ? Stąd też bierze się powiedzenie, że najtrudniejszy pierwszy krok, bo niejako musimy postarać się wykrzesać w nas pierwszą iskrę nowej energii- porządkującej. Musimy z całych sił wykonać skok nad przepaścią i jako chodząca kula chaosu przejść na chwilę na stronę porządku, by potem harmonijnie zbudować trwały most między tymi biegunami. Chaos nie jest mniej ważny od porządku, jednak jedno bez drugiego to klęska. Skoro obecnie, życiem twym rządzi chaos, musisz iść do akademii porządku, która jest na biegunie północnym. Trochę Ci to zajmie bo to przeskok na inną częstotliwość. Jest to zmiana naszych wibracji, a to zwykle wymaga sporo wysiłku i samokontroli. Jest to wejście w nieznany bądź zapomniany obszar, więc trudno się dziwić, że się trochę cykasz. Jak każda z resztą nauka, wymaga czasu i “złapania bakcyla”. Jednak coś, co zawsze budziło moje zdziwienie to fakt, że w szkole:

a)nie uczą, jak mamy się uczyć

b)nie uczą o higienie emocjonalnej

Jako kreatywna osoba, sama tworzyłam sobie systemy zapamiętywania, jednak okres szkolny (od podstawówki po studia) był najbardziej niezrozumiałym emocjonalnie okresem i czułam się, że jestem dosłownie z innej planety. Przyznaję, że alkohol był wówczas cennym bodźcem odcinającym od nadmiernych rozkmin. Patrząc na zachowanie niektórych nauczycieli, mogę stwierdzić, że emocjonalne vademecum przydałoby im się wówczas tak samo jak mnie. Dzięki tej obserwacji zrozumiałam, że skoro wiedza ta kuleje dosłownie u każdego, system edukacji zachodniej nie przewidywał jej w swoim programie dla nikogo, a jeśli już by posiadał, ciekawe z jaką skutecznością by nauczał…? Rozumiecie chyba teraz, dlaczego butla alkoholu to atrybut większości ludzi na tej planecie. Niczym miecz odcina troski i nadmierny polot myślowy. Nie wiemy jednak, że to tępy miecz, który jedynie szarpie, a nie przecina. Alee już dość z metaforami ! Przechodząc do meritum…

Od zawsze problem z porządkiem miałam. Chaos i kreacja to story of my life, jednak nie ujmowało mi to łatwości przyswajania matmy. Z tego też powodu, mimo, że koncentracja to nie byłą moja mocna strona, zdecydowałam się na przerażającą ilość matmy w tygodniu, by zmusić się do logicznego myślenia. Zasiadłam w pierwszej ławce, na przeciw nauczycielki, której bałam się jak ognia. Ta trzyletnia walka ze sobą, polegała na wskakiwaniu w przerębel oschłej, lodowatej matmy, w miejscu, gdzie biel ścian biła po oczach, budząc surową atmosferę. To był właśnie mój biegun północny, od spraw porządku i systematyczności. Wyobrażam sobie czasem, jaka to by była inna nauka, gdybym znała wówczas numerologię… Każda liczba byłaby dla mnie niczym energetyczna osobowość. Jakbym w szkole powiedziała coś podobnego, zostałabym obśmiana i nazwana nienormalną czarodziejko-marzycielką, jednak taki właśnie motyw pozyskiwania wiedzy- gdzie obie półkule mają coś do powiedzenia, buduje między nimi naturalny most. Kreatywność łączy się z logiką. Nie latasz jak perszing od jednego bieguna o drugiego. System edukacji jednak sprawia, że na określonych przedmiotach dosłownie wyłącza się kreatywność, co burzy most pomiędzy prawa, a lewą półkulą. Nudny sposób przekazywania wiedzy i żandarmerska, sztywna dyscyplina,  powodowały, że szkoła nigdy mojego zachwytu nie budziła.  Ową nudę przełamywały plotki i sensacje na szkolnym korytarzu, które dodawały jakiegokolwiek kolorytu, szarej z natury “budzie”. To był właśnie ten drugi biegun, który budził w nas- uczniach, fascynację, pasję i naturalne zaangażowanie. W skrócie- melanż był naszą pasją, odskocznią, która aktywowała prawą półkulę, odpowiadającą za emocje. Używając jednak czegoś, o czym nie mamy zielonego pojęcia, możemy zrobić sobie dużo krzywdy. Ludzka psychika wiele może znieść, lecz traumy lubią wchodzić głęboko, dając o sobie znać po latach. Uczniowie nie rozmawiają o pięknie świata, bo nikt im go nie pokazuje. Nikt nie uczy nas o nieograniczonych możliwościach, o braterstwie, równym traktowaniu, karmie czy serdeczności. Szkoła to dosłownie szkoła przetrwania, gdzie najmocniejsze ogniwa ujdą z życiem. Skoro szkoła to kuźnia ludzi pogubionych, pozbawionych mostu między półkulami, wyjałowionych emocjonalnie, jakie społeczeństwo mamy tworzyć ?

To wszystko sprawiło, że zapragnęłam mieć swój prywatny system edukacji “bez podziałów”. Edukacja ta zaczęła się w momencie, gdy postanowiłam być w pełni odpowiedzialna za moje życie. Wtedy zaczęły się prawdziwe porządki. Zaczęłam sprzątać w domu, w głowie, w emocjach. Wszędzie postanowiłam zaprowadzić porządek, co wiązało się z poznaniem moich zasobów. Biorąc odpowiedzialność za siebie, bierzesz odpowiedzialność za swoje marzenia, relacje międzyludzkie. Zaczynasz o siebie dbać. Zmieniasz dietę i szukasz sensu życia. Robiąc porządki, odkrywasz zapomniane przyprawy. Zdajesz sobie sprawę, że od dawna miałaś ochotę na curry, żyjąc w błędzie, że kurkumowej mieszanki nie posiadasz. Tymczasem, wszystko, podobnie jak zapomniane curry, jest w zasięgu Twoich rąk.Wystarczy, że przypomnisz sobie o swoich zasobach, a odzyskasz aromat życia… Oh tak, kocham takie porównania. Musisz mi to wybaczyć ! <budowanie mocnego mostu między półkulami w toku>…

Robisz dziś porządki ? Przypomnij sobie, co sprawia Ci przyjemność i zacznij robić to częściej. Ot tak.

Dodaj komentarz